Aktualności

W pełni przygotowani

14-06-2016

Jak Grupie Nowy Styl udało się zdobyć stadionowe kontrakty we Francji?

 

Andrzej Żurawski, Forum Seating Sales & Project Manager: Najpierw, jako jedni z wielu, zostaliśmy zaproszeni do złożenia oferty na wyposażenie stadionu w Lyonie. Naszym dużym atutem było to, że krzesło Abacus, które brano pod uwagę, jest bardzo wytrzymałe. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że generalny wykonawca miał problemy z jakością krzeseł zamontowanych wcześniej przez inną firmę w Nicei i Bordeaux. Oczywiście ważne było też to, że zaproponowaliśmy konkurencyjną cenę.

 

Czy to, że krzesło Abacus otrzymało prestiżową nagrodę FX Award miało jakieś znaczenie?

 

Jakub Rachfalik, Forum Seating Business Line Director: Na rynku projektowym toczymy rozmowy z trójką decydentów – inwestorem, architektem oraz generalnym wykonawcą. Do każdego z nich przemawiają inne argumenty. Inwestor oczekuje najlepszej jakości, architekt przywiązuje największą wagę do projektu, a generalny wykonawca chce jak najtaniej zrealizować kontrakt. To, że krzesło Abacus zostało zaprojektowane przez Arup i otrzymało FX Award miało znaczenie dla studia architektonicznego Populous – to jedna z najsłynniejszych pracowni projektujących stadiony (przygotowali m.in. koncepcję Arsenalu czy Wembley). Dla pozostałych ważniejsze było to, czy potrafimy sprostać wymaganiom określonym w specyfikacji i to, jakie dajemy gwarancje. Zwracano uwagę na wielkość naszej firmy i zrealizowane wcześniej projekty, bo to uwiarygadniało nas, jeżeli chodzi o wykonanie prac rzetelnie i terminowo. Przedstawiciele Vinci Construction odwiedzili naszą firmę, a potencjał i zdolności produkcyjne naszych fabryk wywarły na nich duże wrażenie. 

 

A jak było z Niceą?

 

: Decyzja o wymianie siedzisk w Nicei zapadła, jak prace w Lyonie były na dość mocno zaawansowanym etapie. Generalny wykonawca widział, jak dobrze radzimy sobie na pierwszym stadionie, więc zaprosił nas do złożenia oferty na dostarczenie siedzisk także na drugi obiekt, który realizował, więc duże znaczenie miało nasze profesjonalne podejście do tematu. Istotne były też względy estetyczne – krzesło Abacus po prostu się spodobało. Jednak chyba kluczowe było to, że zobowiązaliśmy się dokonać wymiany krzeseł w ciągu dwóch miesięcy, w przerwie między sezonami rozgrywek ligi.

 

JR: To było naprawdę ogromne wyzwanie. Umowę podpisaliśmy 18 maja, a 5 września stadion miał być oddany do użytku. Chyba sam klient do końca nie wierzył, że tego dokonamy, tym bardziej, że w międzyczasie na stadionie odbywał się szereg zaplanowanych imprez. 36 lub 48 godzin przed rozpoczęciem wydarzenia musieliśmy opuścić front robót i zostawić wszystko posprzątane na tip-top. Oznaczało to, że jeśli zdemontowaliśmy przykładowo 500 starych krzeseł w danym sektorze, to tyle samo musieliśmy zamontować nowych, bo najemca sprzedał już bilety. Nie ważne, czy brakowałoby 10 czy 100 krzeseł. Byliśmy traktowani zero-jedynkowo. Albo stadion był gotowy, albo nie. To wymagało dużej umiejętności planowania. I udowodniliśmy, że jest to do zrobienia.

 

W Lyonie nasze krzesła są nie tylko na podstawowych trybunach. Wyposażyliśmy także sektor VIP, ławkę rezerwowych i salę prasową. Czy to, że możemy dostarczyć szerokie spektrum produktów było dla klienta istotne?

 

JR: Dla kierownika robót koordynowanie mniejszej liczby podwykonawców jest wygodne. A my mamy bardzo szeroki asortyment i nowoczesne maszyny, które mogą np. wyhaftować logo klubu na fotelach, z czego skorzystano w Lyonie. Zwłaszcza kiedy jest niewiele czasu na realizację, takie detale mają ogromne znaczenie. To jest nasza przewaga konkurencyjna. Poza tym, jeśli klient kupi od nas krzesła stadionowe, do sektorów VIP, skyboxów i stanowisk prasowych oraz barierki, to możemy wykorzystać efekt skali i zaproponować jeszcze lepszą cenę.

 

AŻ: Zresztą fotel Oscar, który został wybrany na trybunę prezydencką od razu się spodobał – nie było tu żadnych wątpliwości. A jak jeszcze dodaliśmy, że jest wyposażony w dwustopniowy systemem podgrzewania, klient był zachwycony.

 

Wygrywamy kontrakt, mamy wybrane produkty… Jaki jest następny krok?

 

AŻ: Otrzymujemy specyfikację, w której są zapisy ilościowe, jakościowe i normatywne oraz rzut stadionu. Na tej podstawie wiemy, jakie certyfikaty są wymagane, jakie mają być typy mocowań i wykończenia oraz jak przebiega podział na poszczególne segmenty stadionu. Czasem na planie są już rozrysowane kwadraciki, które pokazują rozmieszczenie siedzisk, ale nasi konstruktorzy muszą to sprowadzić do realnych wymiarów naszych krzeseł. Wtedy często okazuje się, że jest pewna rozbieżność. W takiej sytuacji doradzamy, jak zmienić ustawienie, żeby z jednej strony spełnić wszystkie normy przeciwpożarowe dotyczące chociażby szerokości przejść, a z drugiej – żeby trybuny wyglądały estetycznie – z równą linią krzeseł przy schodach i czytelnymi napisami z kolorowych krzeseł. Pogodzenie tego nie jest proste. Do Lyonu nasi konstruktorzy przygotowywali 15 wersji aranżacji trybun. W końcu stwierdzono, że najlepiej wygląda, jak napis „Only” jest szeroki, a „Lyon” mniejszy.

 

JR: Musimy też oczywiście spełnić wymagania dotyczące konkretnej liczby krzeseł. Na pewno nie może być ich mniej niż zaplanowano. Natomiast w Nicei tak zaaranżowaliśmy trybuny, że udało nam się zmieścić ok. 55 krzeseł więcej. Oczywiście spotkało się to z dużym zadowoleniem, bo każde miejsce siedzące to potencjalnie sprzedany bilet.  

 

Jakie normy musieliśmy spełnić?

 

AŻ: Przede wszystkim wytyczne UEFA, które są z kolei zgodne z ustaleniami FIFA. Musieliśmy też pamiętać o normach bezpieczeństwa w danym kraju dotyczących szerokości przejść czy niepalności materiałów. Co ciekawe, we Francji na stadionach normy niepalności są wyższe niż w Polsce, ale regulacje dotyczące przejść są bardziej wyśrubowane u nas. Przykładowo w Bielsku-Białej przejścia sięgały nawet 50 cm, podczas gry we Francji wystarczyło 40 (stadionowa norma we Francji to 35 cm do 40 miejsc w rzędach).

 

Jak wyglądała kwestia aranżacji kolorystycznej?

 

AŻ: Kolory są zazwyczaj określone w specyfikacji. Zarówno w Lyonie, jak i w Nicei były to kolory klubowe. W Nicei musieliśmy dokładnie odtworzyć barwy, które były w oryginalnym projekcie. Jednym z warunków było także wyprodukowanie naklejek na spód siedziska.

 

JR: Aranżacja kolorystyczna jest przeważnie narzucona. Do nas należy przełożenie jej na projekt wykonawczy. Jednak np. w Nigerii poproszono nas o przygotowanie kilku propozycji. Jedna z nich została wybrana. Kolory pochodziły z nigeryjskiej flagi, a my ułożyliśmy je tak, żeby tworzyły ciekawy „efekt łąki”. Dzięki temu stadion wygląda bardzo efektownie, nawet jeśli nie jest zapełniony. Taki zabieg zastosowano także np. na stadionie w Bukareszcie, na który produkowaliśmy krzesła w aż dziewięciu kolorach.

 

Na spotkaniu inwestorem, architektem i generalnym wykonawcą przedstawiamy wizualizacje?

 

JR: Przede wszystkim pokazujemy rysunki techniczne i rozmawiamy o konstrukcji. W 3D przedstawiamy pewne elementy architektoniczne albo rzut krzesła. Czasem przygotowujemy render pewnego wycinka stadionu, żeby uzmysłowić, jak aranżacja trybun będzie ostatecznie wyglądała. Wizualizacje są znacznie istotniejsze przy dedykowanych projektach audytoryjnych. Przykładowo projektując fotel do Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki, przedstawiliśmy szereg wizualizacji, a kiedy mieliśmy już wstępnie zaakceptowaną bryłę, wykonaliśmy prototypy.

 

Wróćmy do stadionów. Przypuszczam, że logistyka przy 59 000 krzeseł i kilku równolegle pracujących ekipach na miejscu nie jest prostą sprawą…

 

AŻ: To prawda. Musimy zarządzać produkcją i logistyką w zależności od planu montażu. Generalny wykonawca podaje nam kierunek prac, kolejność udostępniania frontu robót i terminy. I musimy się do tego dostosować, bo równolegle trwają prace na dachu, są montowane barierki…

Każdy project manager przed rozpoczęciem projektu musi „rozpoznać teren” – gdzie są punkty rozładunku, w jakich miejscach znajdują się windy i jaki ciężar można do nich załadować, jakie dźwigi należy wynająć, żeby dostarczyć towar w odpowiednie miejsce – na tej podstawie organizuje pracę. Oczywiście krzesła i elementy montażowe muszą być zapakowane na samochód we właściwej kolejności – to znacznie ułatwia sprawę na budowie.

Zawsze, jeśli tylko jest to możliwe, VIP-owskie fotele montujemy na samym końcu, żeby nie zostały uszkodzone podczas prac innych ekip. Oczywiście po zamontowaniu zabezpieczamy je folią.

 

JR: Czasem zdarza się tak, że przysyłamy krzesła na sektor, który mieliśmy zaczynać, a poprzednia ekipa ma opóźnienie. Jednak znając realia i patrząc na postępy prac, zawsze przygotowujemy zapas na inny sektor. To kwestia pewnego wyczucia na projekcie.

 

Krzesła w transporcie musiały być zabezpieczone. Pewnie generowaliśmy przy okazji mnóstwo śmieci, a we Francji dużą wagę przywiązuje się do ekologii. Jak rozwiązaliśmy kwestię utylizacji opakowań?

 

JR: We Francji zazwyczaj jest to zawarte w kontrakcie – dolicza się 1–2% wartości właśnie za utylizację opakowań. Natomiast nasza ekipa była zobowiązana do segregowania śmieci. Worki, gąbki, kartowy – wszystko musiało być składane osobno. W pewnym momencie mieliśmy dwie osoby dedykowane tylko do wywożenia śmieci. W Nicei nie była to tylko kwestia opakowań. Demontowaliśmy stare krzesła i musieliśmy je rozdzielać na części składowe, żeby do kontenerów osobno trafiały metal i plastik.

 

Jak wygląda nasza obsługa posprzedażowa?

 

JR: Pierwszy serwis organizujemy do pół roku po użytkowaniu, następne – minimum raz w roku. Sprawdzamy, czy krzesła się nie luzują, czy nie ma ewentualnych wad fabrycznych lub mechanicznych (np. rozcięty skaj na fotelu VIP). I sugerujemy, które krzesła należy wymienić. W zależności od kontraktu, klient kupuje lub otrzymuje od nas zapas elementów do każdego krzesła. Możemy też oczywiście dodatkowo wycenić daną usługę.

 

Jak współpracowało się Wam z Francuzami?

 

AŻ: Francuzi to bardzo kulturalni ludzie, na wysokim poziomie, z bardzo dużą wiedzą, zaangażowani w pracę. Są też bardzo wymagający jeżeli chodzi o jakość. My bardzo dobrze wypadliśmy w Lyonie – doceniono naszą organizację zadań i logistykę, nic nie działo się z przypadku. Niejednokrotnie stawiano nas za wzór na budowie. 

 

Jakie były największe wyzwania podczas realizacji projektów we Francji i jak udało się je przezwyciężyć?

 

AŻ: W Lyonie największym wyzwaniem była skala przedsięwzięcia i to, żeby właściwie zorganizować produkcję i logistykę. To było pierwsze tak duże moje zadanie. Na długo zapamiętam też, jak nagimnastykowaliśmy się, żeby w sektorze VIP zmieścić określoną liczbę foteli. Musieliśmy nieco zmniejszyć podziałkę i odstępy między nimi – tu bardzo przydała się nasza możliwość wykonywania spersonalizowanych produktów. Natomiast, jeżeli chodzi o Niceę, to wyzwaniem było tempo prac oraz to, że stadion cały czas był użytkowany.

Sporym utrudnieniem była też pogoda. W Lyonie zaczynaliśmy przy +40, a kończyliśmy przy kilku stopniach powyżej zera, w Nicei temperatura przy betonie dochodziła do +50. Jak było 35 stopni, to nasi montażyści żartowali, że powiało chłodem. Chapeau bas, bo mimo pogody świetnie wykonali swoją pracę.

 

Co jest kluczem do powodzenia projektu?

 

AŻ: Moim zdaniem – komunikacja. Słuchanie klienta i bycie dla niego partnerem. Istotna jest też właściwa analiza ryzyka. Project manager już w momencie rozpoczęcia projektu powinien wiedzieć, co może go zaskoczyć. Niezwykle istotny jest też dobrze dobrany zespół, w którym każdy z należytą dokładnością wywiązuje się z swoich zadań i efektywnie współpracuje z innymi. Dziś mogę powiedzieć, że wspólnie stanęliśmy na wysokości zadania.

 

JR: Bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie projektu. Zawsze może wydarzyć się coś niezależnego od nas – zmienią się warunki pogodowe, inne ekipy opóźnią harmonogram… Jest tyle aspektów, które mogą zaskoczyć, że my musimy być w pełni przygotowani. I dzięki temu niektóre realizacje udaje się nawet zakończyć przed terminem.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Rozmawiała Anna Tomczyk

powrót